| Moja droga |
|
|
| Daniel Żurawski | |
| 11 grudnia 2007 | |
|
Nazywam się Daniel Żurawski, urodziłem się w 1973 roku w małej miejscowości Tuczno, w krainie jezior i lasów. Pierwsze kroki w sztukach walki stawiałem mając dziewięć lat. Poważniejsze treningi zaczęły się, gdy miałem trzynaście lat. Pierwsze było karate. W tamtych czasach ćwiczyło się z książek. Były chęci i zapał, uczyłem się od każdego, kto posiadał jakiekolwiek umiejętności. Mógłbym przytoczyć wiele nazwisk. Wszystkim moim nauczycielom wielkie dzięki. Aikido i Judo od Jarka, Karate u Randolfa, Filipa, Piotrka, Tomka, a także jakieś Kung Fu i Wing Tsun. Kiedy miałem szesnaście lat, zaczęło mi czegoś brakować w mojej praktyce. Szukałem spokoju i wyciszenia. Jak to bywa w życiu, w takich chwilach "coś' przychodzi z pomocą. Dla mnie była to książka "Trzy filary zen" Philipa Kapleau i lato 1989. Gorące lato 1989 roku, do Tuczna przyjechało wielu dziwnych ludzi, okazało się, że są to praktycy miękkiej odmiany Kung Fu. Jak wielu moich kolegów poszedłem zobaczyć to dziwowisko. Pierwsze wrażenie było takie: to chyba nie jest dla prawdziwych mężczyzn, nie umieją się skoncentrować czy co? Po obejrzeniu tego co robią wniosek był jeden - szkoda czasu -idziemy ćwiczyć swoje. Minął rok, a oni znowu przyjechali, chyba im się tutaj spodobało. Stonka jakaś czy co? Tym razem było inaczej. Skusiłem się i spróbowałem. Moje pierwsze doświadczenie - to nie jest takie proste!, ale jak fajnie się oddycha. Przez dwa tygodnie ćwiczyłem dwa razy dziennie, trochę się nauczyłem, ale to się skończyło. Co dalej? Wybrałem się na warsztaty do Łodzi. Było to spore wyzwanie dla siedemnastolatka. Odważyłem się i pojechałem, w końcu to tylko dwa dni co miesiąc. Podróż do Łodzi trwała całą noc. Po pół roku praktyki znalazło się paru chętnych, którzy też chcieli spróbować. Zacząłem prowadzić zajęcia Tai Chi. Praktyka w tej grupie trwała pół roku. Później wyjechałem do szkoły w Bydgoszczy. Nie było łatwo. Nowe miejsca, nowi ludzie, ale do Łodzi bliżej. Mimo męczących podróży, byłem wytrwały. Aby ułatwić sobie praktykę, poszedłem do najbliższego domu kultury z propozycją prowadzenia zajęć Tai Chi. Co, teatrzyk? usłyszałem w odpowiedzi, - nie, Tai Chi. Na szczęście znalazł się ktoś, kto wiedział, czym jest ta sztuka. Zajęcia się rozpoczęły, był to rok 1992. Moim nauczycielem jest Tomasz Nowakowski. Jego szkoła funkcjonuje od 1982 roku. Tomasz sztukami walki zajmuje się od dziecka, więc dobrze trafiłem. Zmieniały się miejsca, zmieniali się ludzie, a Tai Chi pozostało. Na warsztaty do Łodzi jeździłem przez pięć lat, co miesiąc na sobotę i niedzielę. Przez dwa lata jeździłem na warsztaty do Torunia. W 1994 pojechałem na zajęcia, które odbywały się w centrum szkoły na Złotym Kopcu pod Pragą, miało to być wyróżnienie. Teraz wiem, że cały ten czas to był egzamin wytrwałości i tak jest do dzisiaj. Od tamtego czasu było wiele warsztatów w Polsce i Czechach. Każdego lata obozy w Tucznie i na Złotym Kopcu i nieprzerwane zajęcia w Bydgoszczy. Czasami warsztaty w Warszawie, Katowicach i Zawoji. Od 1990 roku jestem praktykiem Tai Chi. Cieszę się, że będąc instruktorem mogę się podzielić tą piękną wiedzą. Praktykuję po to aby się rozwijać, uczę po to, żeby przybliżać Tai Chi wszystkim zainteresowanym. To jak daleko zajdziemy zależy tylko od nas samych. Tai Chi można użyć jako sposobu odreagowania codziennych napięć lub jako drogi życiowej. Każdy może spróbować, nie tracąc nic z dotychczasowych doświadczeń życiowych, a dzięki Tai Chi i podobnym sztukom, możemy pełniej doświadczać wszystkiego, co nas w życiu spotyka. Zapraszam wszystkich do spróbowania i doświadczenia nowego. Dlaczego Tai Chi?, ponieważ jest piękne, fascynujące, niezgłębione, trudne, każdy sam musi odnaleźć swoją odpowiedź. Dlaczego szkoła Tomasza Nowakowskiego? Ponieważ jest tam tradycja i ciągłość. Uczniowie i studenci praktykują na serio. Każdy ćwiczy dla siebie z własnych powodów, z własną motywacją, ale w grupie zawsze jest łatwiej. Stałem się częścią tej szkoły, wiele w niej przeżyłem i doświadczyłem. Nie da się powiedzieć co jest lepsze, a co gorsze. Dlatego warto spróbować i samemu zdecydować. Tai Chi wyrosło z tradycji taoistycznej, każdy sam decyduje o swoim losie i swojej drodze, może ta będzie akurat tą właściwą. Dziś w świecie pośpiechu wiele się mówi o starożytnych metodach, o wielkich mędrcach wschodu. Oni także byli ludźmi, tyle że umieli patrzeć i dostrzegać. Jeśli oni coś osiągnęli, to dlaczego nie my? Wystarczy chcieć, a wszystko stanie się możliwe. Nie jest to jakaś wspaniała biografia, ale przykład, że można długo zajmować się jedną rzeczą, i może zainspiruje jeszcze kilka osób do pierwszej próby. Pozdrawiam wszystkich czytelników i być może do zobaczenia. W Bydgoszczy prowadziłem zajęcia w WOK-u, Pałacu Młodzieży i kilku prywatnych ośrodkach. Obecnie prowadzę zajęcia w Domu Kultury Orion. Przez sześć lat prowadziłem zajęcia w Centrum Odnowy Psychofizycznej Alter Ego. W 2006 roku rozpocząłem pracę w Bydgoskiej Szkole Tradycyjnej Akupunktury i uczę tam Qigong. Od 2007 roku, prowadzę także zajęcia w Grudziądzu. Daniel Żurawski, Luty 2008 r. |


